Polska jest krajem koni. Macie wielu miłośników konnej jazdy – jedni uprawiają skoki, inni ujeżdżenie. Powozić kłusakiem może każdy. Niekoniecznie trzeba mieć mały wzrost, można mieć sześćdziesiąt lat. Moim zdaniem może to być ciekawy sport dla wielu osób.


Kłusak to koń dla każdego

Kłusak to koń dla każdego

Polska jest krajem koni. Macie wielu miłośników konnej jazdy – jedni uprawiają skoki, inni ujeżdżenie. Powozić kłusakiem może każdy. Niekoniecznie trzeba mieć mały wzrost, można mieć sześćdziesiąt lat. Moim zdaniem może to być ciekawy sport dla wielu osób.

W dniu rozgrywania najważniejszej w Polsce gonitwy dla kłusaków francuskich, Nagrody Cheval Francais, Partynice odwiedziła Pani Emmanuelle Morvillers, Chef du Département International, Société d’Encouragement à l’Élevage du Trotteur Français.

Korzystając z okazji, poprosiliśmy Panią Morvillers o garść spostrzeżeń i refleksji z wizyty na wrocławskim torze.

– Jakie są Pani wrażenia po obejrzeniu gonitw kłusaków na Partynicach?

– Bardzo pozytywne. Najpierw jednak poszliśmy do stajni zobaczyć konie. Naprawdę wszystkie świetnie wyglądały. Piękne, w bardzo dobrej kondycji. Same gonitwy były bardzo ciekawe. Ważne, że konie do wyjścia na końcową prostą biegły w grupie. Dzięki temu finisz oglądało się z zainteresowaniem. Nie było sytuacji, żeby jeden koń wyprzedzał innego o sto metrów.

– Jak z Pani punktu widzenia wygląda dzisiaj promocja kłusaka francuskiego w Polsce i na świecie?

– Kłusak francuski, to rasa koni. Jak kłusak orłowski w Rosji, stardardbred w Stanach Zjednoczonych, czy skandynawski kłusak zimnokrwisty w Skandynawii. Jest to więc czysta rasa, podobnie jak koń pełnej krwi angielskiej albo czystej krwi arabskiej. Société d’Encouragement à l’Élevage du Trotteur Français odpowiada za rasę kłusaka francuskiego. Moim zadaniem jest rozwijanie tej rasy na całym świecie, nie tylko w Europie. Obecnie mamy partnerskie relacje w 31 krajach świata. Od Algierii, przez Stany Zjednoczone i Kanadę, po Chiny i Australię. Zależy nam, żeby świat postrzegał kłusaka francuskiego jako bardzo dobrą rasę kłusaków. Z Polską rozpoczęliśmy współpracę w 2004 r. Od tamtego czasu bardzo dużo się tu zmieniło. Wtedy ludzie nie wiedzieli nic o kłusakach. Oczywiście znali się na koniach, ale nie na kłusakach. Dzisiejsze kłusaki mają bardzo dobry ruch. Widać postęp w treningu, w przygotowaniu koni do wyścigów.

– Czy istnieją perspektywy dalszego rozwoju wyścigów kłusaków w Polsce?

– Wspomniałam już, że widać postępy na wielu płaszczyznach. Sądzę, że teraz nadszedł czas dla nowego pokolenia. Widziałam kilku młodszych powożących, którzy świetnie sobie radzili. Dwadzieścia lat temu szkoliliśmy u was ludzi, teraz oni powinni zająć się szkoleniem swoich następców i starać się przyciągnąć nowych entuzjastów. Myślę, że wyścigi kłusaków, to ciekawa propozycja dla wielu osób w tym kraju, Polska przecież jest krajem koni. Jest tu wielu miłośników konnej jazdy – jedni uprawiają skoki, inni ujeżdżenie czy jeszcze coś innego. Powozić kłusakiem w gonitwie może każdy. Niekoniecznie trzeba mieć mały wzrost, można być wysokim; nie musi być się specjalnie młodym, można mieć czterdzieści, pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt lat i nadal powozić kłusakami. Moim zdaniem może to być ciekawy sport dla wielu osób. Działaliśmy wspólnie przez ponad dwadzieścia lat na rzecz rozwoju wyścigów kłusaczych w Polsce i mam nadzieję, jestem przekonana, że nadal będziemy to robić z nowym pokoleniem.

– Popularyzujecie kłusaka francuskiego z powodzeniem na całym świecie. A jak przedstawia się sytuacja z wyścigami kłusaków we Francji?

– Słychać oczywiście zewsząd narzekania, że źle się dzieje. Ale wcale tak nie jest. Co roku organizujemy 11 tysięcy gonitw kłusaków. Średnia pula nagród wynosi przeszło 23.000 euro na gonitwę. Rodzi się u nas prawie 10 tysięcy źrebiąt rocznie. Wyścigi odbywają się na ponad 250 torach. To ogromne sportowe przedsięwzięcie. Kłusaki są bardzo ważną częścią wyścigowej sceny nie tylko we Francji, także w innych częściach Europy. Te konie ścigają się w Skandynawii, we Włoszech, ale też w Serbii, Słowenii, Czechach, ostatnio nawet w Irlandii i Wielkiej Brytanii. Cieszę się, że Polska również należy do tych krajów.

Zobacz też